niedziela, 30 grudnia 2012

65. Świąteczna zazdrostka w serduszka do kuchni

Na wstępie chciałam mocno podziękować za komplementy pod adresem mojego łaciatego sweterka, który prezentowałam jeszcze w pięknej jesiennej scenerii - sprawiłyście mi dużą radość :)

Dzisiejszy post to kolejny post katalogujący mój przerób włóczki, w którym odsłaniam Wam wyroby prezentowane "Na moim poddaszu". Tym razem jest to świąteczna zazdrostka w serduszka do kuchni.  Do mojego licznika przebiegu włóczki dopisuję 420 m, a zainteresowanych jak zazdrostka wygląda i jak się prezentuję w mojej kuchni zapraszam na mój drugi blog (klik).

Obiecuję, że następny post będzie już całkowicie w temacie Różowego Kłębuszka, a mianowicie będzie o sweterku "AJOUR", który właśnie kończę. Zostało dosłownie kilka rządków i koniec. I żeby nie było tak całkiem  nie na temat zamieszczam zdjęcia naszyjnika, który zrobiłam dla mojej mamy w prezencie pod choinkę rok temu, ale nie miałam okazji pokazać.

NASZYJNIK - "LAWINA KAMIENIA" / Kwarc różowy, ametyst




środa, 26 grudnia 2012

64. Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku


Z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę Wam
 by ten czas upływał w rodzinnej atmosferze.
By magia tych dni pozostała w naszych sercach przez cały 
nadchodzący rok 2013.
WESOŁYCH ŚWIĄT I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU




sobota, 15 grudnia 2012

63. Zawieszka z szydełkowym serduszkiem

Dawno się nie odzywałam, ale w okresie przedświątecznym zdecydowanie zwiększony ruch można zaobserwować na moim drugim blogu, gdzie prezentuję moje przygotowania do Bożego Narodzenia. W tym roku oprócz zeszłorocznej czerwieni i beżu, króluje u mnie motyw serduszek. Wydziergałam dwa szydełkowe serca i wykonałam z nich zawieszki, przy okazji przygotowałam kurs jak takie serducho wykonać, więc zapraszam wszystkich zainteresowanych NA MOJE PODDASZE.

Serca wykonałam z resztek i zużyłam 12 g kordonka co daje 67 m, oczywiście dopisuję do mojego licznika.

sobota, 27 października 2012

62. Wyciągnięte z szafy

Jestem w trakcie porządkowania moich dość sporych zapasów włóczkowych, wytargałam reklamówki i pudełka pełne motków i przeglądam czym dysponuję. Do tej pory miałam taki system, że włóczki układałam kolorami, teraz postanowiłam to zmienić i segreguję je wg rodzaju i grubości. Chyba to lepszy sposób, szczególnie, że planuję zabrać się w końcu za zrobienie szydełkowego kocyka z elementów i wykorzystać do tego resztki.
Podczas przerzucania kilogramów włóczek natrafiłam na sweterek, który zrobiłam w 2005 roku, wydziergany metodą klasyczną w raglan,  z 4 elementów robionych od dołu, tradycyjnie zszywany.


MATERIAŁY:
WŁÓCZKA:   TĘCZA (100g/300m)
                        KOLOR - D166  100% akryl 
DRUTY: 3,50
Zużyłam 2,23 motka i do mojego licznika dopisuję 669 m.

Zdjęcia robione dzisiaj podczas popołudniowego spaceru, w pobliskiej Puszczy Bukowej.



Czy nie macie wrażenie, że wygląda niczym z pokazu MIU MIU (zdjęcie poniżej) , tylko kolorystyka inna :)


piątek, 7 września 2012

61. Sweterek "AJOUR" - początek

"Ajour" po francusku znaczy dziurka. To idealna nazwa dla mojego nowego projektu. Będzie to kopia sweterka, który miałam dawno temu, który lubiłam, niestety czas go nie oszczędził - same rozumiecie, nic nie trwa wiecznie. 


A dziergam go od góry na okrągło, z tej samej włóczki co Sweterek "Rosa" z poprzedniego postu, czyli z:

PEONIA (100g/520m)  KOLOR - pudrowy róż  100% akryl
Kupiłam kiedyś 3 motki tej włóczki. Na "Rosa" zużyłam 1,69 motka, a pozostałe 1,31 postanowiłam przeznaczyć na "Ajour". Mam nadzieję, że mi starczy.

Pomyślicie sobie, że trochę to nudne, że w sumie nic się na moich drutach nie zmieniło, ale wykańczanie takich pozostałości ma moim zdaniem same plusy. Po pierwsze jak dobrze pójdzie pożegnam się z tą włóczką na zawsze, a po drugie nie muszę tracić czasu na próbki i na obliczenia, mam już gotowy schemat wykonania, a to mam nadzieję przyspieszy moją pracę.
Na te chwilę mam już przerobione 32 rz. Przy 48rz będę rozdzielać robotę na kadłubek i rękawy i myślę, że wtedy już pójdzie z górki. Mam nadzieję, że wkrótce się zaprezentuję w "AJOUR" :)


Na koniec mam pytanie, w moim najbliższym otoczeniu (w rodzinie , w pracy) zbieramy od jakiegoś czasu nakrętki po napojach, mamy ich już trochę i chcemy je przekazać komuś potrzebującemu, kto zbiera je np. na leczenie dziecka lub na wózek inwalidzki itp. I tu moja prośba, może znacie kogoś takiego ze Szczecina i możecie mi podać jakieś namiary na taką osobę - było by super gdyby trafiły we właściwe ręce.

Aurelio, CU@5, Ulaj, Moka : Dziękuję dziewczyny. Guziczki rzeczywiście odmieniły ten prościutki sweterek.
Pimposhko: Dzięki za uznanie i oczywiście za wspaniały filmik instruktażowy o Magic loop.
Nelo: Dziękuję za miłe słowa pod adresem sweterka. Robiłam go na okrągło od góry, czyli tak jak wszyscy. Od dołu bezszwowo udało mi się zrobić te kamizelkę link.


piątek, 17 sierpnia 2012

60. Sweterek " Rosa"

Niedawno oglądałam film pt. " Uwikłanie" nakręcony na podstawie bestsellerowej powieści Zygmunta Miłoszewskiego o tym samym tytule. Film trochę zakrzyczany w Polsce, ale to chyba dlatego, że poruszył bardzo niewygodny temat, a mianowicie silną pozycję dawnych elit, których czas ani historia nigdy nie rozliczyła, a którzy pomimo wielu złych uczynków na swoim koncie (piszę bardzo delikatnie) egzystują nadal we współczesnym świecie na wysokim poziomie ekonomicznym i społecznym oraz z dużymi wpływami w strukturach państwa. Bardzo polecam ten film. Pomijając wątki polityczne to świetny kryminał.
A poruszam temat tego filmu ponieważ padło w nim kilka zdań, które mnie rozbroiły. Był to dialog głównej bohaterki i członka takich elit o jakich powyżej piszę i brzmiały mniej więcej tak:

"- Pani to jest taka schludna kobieta, schludnie się Pani ubiera.
- Dziękuję. Lubię elegancję, więc elegancko się ubieram
- Pani nie ubiera się elegancko, ubiera się Pani schludnie
- Słucham?!
- Elegancja droga Pani zaczyna się od 10.000 zł"

W nawiązaniu do powyższego dialogu, gdyby ten człowiek wiedział ile złotych kosztował mnie materiał na moją wg mnie elegancką bluzeczkę, to by mnie chyba nawet schludną nie nazwał hahahahaha. Ale nie ważne za ile, liczy się efekt końcowy, a Ja jestem z niego bardzo zadowolona.

Sweterek skończyłam pod koniec lipca, nie mogłam się jednak zebrać by zrobić zdjęcia. Kiedy już w końcu powstały, nie byłam nimi zachwycona. Podeszłam więc do obfotografowywania ponownie, ale i tym razem wyszły bez wielkich fajerwerków. Pomimo tego zamieszczam je poniżej, bo raczej nic lepszego nie będzie.





MATERIAŁY:
WŁÓCZKA:   PEONIA (100g/520m)
                        KOLOR - pudrowy róż  100% akryl 
DRUTY:  KP 3,00
Zużyłam 1,69 motka i do mojego licznika dopisuję 879 m.


Sweter robiłam od góry, na okrągło. Tak jak w przypadku szarej kamizelki, gdy go zaczynałam, nie miałam wizji jak ma ostatecznie wyglądać, po prostu miało być bez udziwnień i dostosowane do moich wymiarów. Od razu zrobiłam na dekolcie ściągacz, a potem dalej przerabiałam gładko prawym oczkiem i czekałam co mi się z tego wyłoni. Olśnienie przyszło po przeczytaniu na blogu CU@5 tego posta, w którym zaprezentowała śliczny sweterek z kieszonką. Ale to nie kieszonka mnie w nim uwiodła, a jego rękawy i postanowiłam swoje wykończyć w taki sam sposób, czyli zrobić je zapinane na guziczek. Do kompletu wykończyłam w taki sam sposób dół kadłubka i został mi jedynie dziwacznie wyglądający dekolt. Ściągacz i reszta gryzły się kompletnie ze sobą. Nie pozostawało mi nic innego jak prucie - tyle że nie było to łatwe biorąc pod uwagę że był to początek robótki. Ale cóż w ruch poszły nożyczki, obcięłam ściągacz a na jego miejscu zrobiłam plisę z guziczkiem - na szczęście się udało.


Sweterek robiło mi się bardzo fajnie, jedyne problemy napotkałam przy rękawach. Miałam je nawleczone na żyłce KP 40 cm, ale kompletnie nie mogłam na niej dziergać i musiałam się przerzucić na druty skarpetkowe. Jestem bardzo ciekawa w jaki sposób wy przerabiacie rękawy, kiedy wybieracie metodę bezszwową. Dla mnie najlepszym rozwiązaniem było by gdyby drut zamiast 10 cm miał 5, wtedy operowaniem nim na żyłce nie sprawiałoby mi problemu, choć nie wiem czy dałabym radę je wygodnie trzymać.


Obecnie nie mam nic na drutach, przymierzam się do szydełka. Poza tym jest klika zaległych projektów, więc może najpierw tym się zajmę - czas pokaże :)

Pimposhko: Ja chociaż mieszkam w Szczecinie to w Pinokiu byłam tylko ze trzy razy - nigdy mi nie było po drodze do tego klubu. Kluby moich studenckich lat to głównie nieistniejące już: Agrafka, Piano, Kubuś oraz Rocker, Cooler (teraz Cafe Jerzy). Z okolicami kampusu na piastów mam fajne wspomnienia, bo swego czasu  mieszkaliśmy w tamtej okolicy.

poniedziałek, 9 lipca 2012

59. Statuetki Pinokio

Miałam ten post zamieścić kilka tygodni temu, ale czas leci z taką zawrotną prędkością, że już nie mogę napisać, że za mną bardzo intensywny weekend :) Jedynie mogę zacząć tak, że kilka tygodni temu niespodziewanie znalazłam się na fajnej imprezce. 
A imprezą, w której miałam okazję uczestniczyć, była "Gala Pinokio". Już Wam wyjaśniam co to takiego. "Pinokio" to szczeciński klub studencki z dużymi tradycjami i historią, moja mama swego czasu się tam bawiła. Kiedyś rządzili tam studenci Politechniki Szczecińskiej, teraz po fuzji PS i AR uczelnia macierzysta Pinokia to ZUT. Mój mąż jest pracownikiem tej szacownej instytucji i dzięki niemu znaleźliśmy się na tej gali. Na gali były rozdawane statuetki PINOKIO, przyznawane przez studentów ZUTu, w 11 kategoriach.



No i mój mąż został nominowany w jednej z nich. Wszystko fajnie tylko kategoria taka, że nie wiedziałam czy się śmiać czy płakać, a mianowicie SEKSMISJA :) Osoby nominowane w tej kategorii to cytuję "najbardziej Pożądany Obiekt Westchnień, a Statuetkę otrzyma Wykładowca, do którego na uczelnianych korytarzach wzdychają studenckie serca. Posiadający rozległą wiedzę, zawsze nienagannie ubrany, dobrze zbudowany albo po prostu najbardziej urokliwy z wykładowców"
O każdym nominowanym studenci przygotowali krótką notkę, przy nominacji mojego męża było napisane: "Pan doktor to po prostu elegancki człowiek. Dziewczyny wzdychają na jego widok, jednak on wydaje się być  twardym i nieugiętym na ich westchnienia."
Kurczę chyba zabronię mu chodzić do pracy :) Ma szczęście, że nie wygrał :)
Trochę poudawałam, że jestem zła, ale w gruncie rzeczy kurczę dumna byłam z niego bardzo :)
Bawiliśmy się świetnie, był czerwony dywan i lampka szampana na wejściu, potem sama gala, w przerwie pokaz sztuczek przy użyciu ciekłego azotu - m.in. kontrolowane wybuchy, degustacja zmrożonych chrupek, przy których mroźna para buchała z nosa przy wielkiej wesołości pozostałej części sali. Po gali drinki i jedzonko bez ograniczeń. 

A w domowych pieleszach żona seksbomby dzierga sweterek, dla siebie - prosty, z włóczki, którą Wam prezentowałam w ostatnim poście. Kończę już kadłubek i lada moment zabieram się za rękawy - mają być 3/4 więc chyba szybko mi pójdzie.

Na koniec informacja dla dziewczyn, zaopatrujących się w sklepie internetowym Biferno.pl
Za dodanie sklepu na Facebooku do kategorii "to lubię" - Biferno.pl przyznaje rabat na zakupy.

* Zdjęcie statuetek pobrane ze strony organizatora gali.

niedziela, 10 czerwca 2012

58. BERGERE de France

Dzięki MOKA i jej relacji z KRAFT 2012 w Katowicach poznałam BERGERE de France. Kto nie zna niech szybciutko wejdzie na ich stronę internetową. Znajdziecie tam nietuzinkowe dziewiarskie wyroby. Mnie prawie wszystko zachwyca. Poniżej kilka modeli, które nie wykluczam, mogą stać się dla mnie inspiracją i punktem wyjścia do kolejnych moich robótkowych wytworków. 
Tunika, którą widzicie na ostatnim zdjęciu jest teraz wszechobecna w sieciówkach, prawie identyczny model widziałam ostatnio w gazetkach TAKKO, mam ochotę wrzucić ją na druty :)


Dla dzieci:









Dla mam :)







* wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony http://www.bergeredefrance.fr/

środa, 23 maja 2012

57. Candy "Na moim poddaszu"

Chciałam WAS serdecznie zaprosić na Candy, które organizuję na moim drugim blogu  (szczegóły tu)

Prezent na candy wykonałam na szydełku i zużyłam do tego 0,173 km nitki, co oczywiście skrupulatnie dopisuję do mojego licznika :)

poniedziałek, 21 maja 2012

56. Szara kamizelka cd...

Dodaję dzisiaj na szybko zdjęcie mojej skromnej osoby w kamizelce, którą Wam prezentowałam w ostatnim poście.




Na druty wrzucam teraz włóczkę PEONIE. Kupiłam ją kiedyś ze względu na piękny kolor.  Muszę tylko pomyśleć, co z niej zrobić, do dyspozycji mam 300 g, więc nie jest tak źle. Może jak zrobię próbkę to trochę mi się rozjaśni. 


sobota, 19 maja 2012

55. Szara kamizelka z guziczkami

Wiem, iż pomimo, że większość z nas ma założone blogi na blogerze, korzystamy z niego na różne sposoby. Ufam, że znajdą się osoby, które robią to w ten sam sposób jak ja i podpowiedzą mi jak rozwiązać pewien problem. Chodzi mi mianowicie o czytanie, zarządzanie obserwowanymi blogami. Jestem obserwatorką 66 blogów i do tej pory wszystkie obserwowane blogi wyświetlałam na pulpicie nawigacyjnym. Jest tam lista czytelnicza na której pojawiają się chronologicznie wszystkie posty, które zostały zamieszczone na obserwowanych przeze mnie blogach. Niestety od pewnego czasu na mojej liście widnieje tylko 57 blogów. Co ciekawe te brakujące 9 blogów, które nie widzę to nie są blogi ostatnio dodane, tylko kilka wyrwanych ze środka mojej listy.
Czy ktoś się orientuje o co chodzi? Macie podobny problem? Może ktoś wie jak sprawić by wszystkie obserwowane blogi były dostępne na liście czytelniczej? Mam nadzieję, że ktoś będzie potrafił mi pomóc.

A teraz zapowiadana w tytule szara kamizelka. 
Jej zajawki i etapy jej produkcji mogłyście oglądać w poprzednich postach. Jest to mój autorski projekt. Rozpoczynając ją nie wiedziałam jak będzie finalnie wyglądać, wszystko rodziło się podczas jej produkcji. Oczywiście nie obyło się bez prucia czy poprawek, ale choć wydłużyło to proces realizacji to było bardzo potrzebne, by osiągnąć końcową satysfakcję.





MATERIAŁY:
WŁÓCZKA:   SONIA SHINY (100g/360m)
                        KOLOR - SZARY (804) 80% akryl 20% poliamid
DRUTY:  KP 4,00
Zużyłam 1,88 motka i do mojego licznika dopisuję677 m.


Zrobiona jest od dołu do góry na okrągło. Do zakończenia jej na dość długim odcinku guziczkami zainspirował mnie projekt Kim Hargreaves "Arielle", który zobaczyłam kiedyś u Pimposhki.


Oczywiście moja kamizelka nie jest taka cudna jak "Arielle", ale najważniejsze że mi się podoba.



wtorek, 1 maja 2012

54. Biżuteria pod znakiem kamienia

Dzisiejszy post miał być w całości poświęcony biżu, ale zanim pokażę Wam zdjęcia ostatnich moich wyrobów, chciałabym tak pokrótce odnieść się do ostatniego postu na temat metod dziergania.

Po pierwsze temat ten wbrew pozorom nie jest łatwy do omówienia i wiem na pewno, że by lepiej zrozumieć to co chciałam przekazać w poprzednim moim wywodzie, na pewno trzeba trzymać druty w ręku. Ja np. nie jestem w stanie bez wyobrażenia sobie jak trzymam druty i bez fikcyjnego nawinięcia nitki na palec powiedzieć z zaskoczenia, po której stronie trzymam nitkę i w jaki sposób prowadzę druty, muszę ten ruch rzeczywiście wykonać. W związku z tym prasę fachową zawsze czytam z drutami w ręku. Poza tym zrozumienie w jaki sposób przerabiam oczka co pokazałam na fotkach w poprzednim poście może utrudniać włóczka, która była użyta do tego celu. Niestety trochę włochata :) Ale po komentarzach widzę, że z tym zrozumieniem nie było tak źle. 

JolaWu: Miło mi, że jesteś moją bratnią duszą w przerabianiu oczek :) Masz rację, że jak się dzierga wg  zasad to trochę ręce się nienaturalnie wykrzywiają :) i lekko to boli.
Violica: To jak teraz przerabiam oczka sprawia, że przy dzierganiu na okrągło nic a nic się robótka nie przekręca - jest idealnie, wygodnie się dzierga, nic nie boli, ładnie wychodzi. Tak robię prezentowaną kamizelkę i wszystko jest okey. Możesz spokojnie potraktować tą metodą rękawy.
CU@5: Russian Continental = Metoda szwajcarska = rosyjska = heretycka. Jest to kilka określeń na ten sam sposób przerabiania oczek. Może rzeczywiście przesadziłam z tym że nazwa "metoda szwajcarska" jest jedną jedyną, ale po prawdzie nazwa rosyjska i heretycka jest potoczna. Spotkałam się jeszcze z nazwą metoda kontynentalna. Metoda ta charakteryzuje się trzymaniem nitki wiodącej nawiniętej na palcu lewej ręki lub przełożonej między palcami lewej ręki, najważniejsze, że nitka podawana jest z lewej strony. Trzeci rysunek od góry w poprzednim poście pokazuje jak w tej metodzie przerabia się oczko prawe, a na czwartym rysunku oczko lewe.  Pies pogrzebany jest w tym że wiele osób, w tym do tej pory i ja, zamiast drut przy wykonywaniu prawego oczka wbijać w środek od przodu, wbija drut w środek od tyłu. To sprawia, że oczka wychodzą brzydko i się przekręcają. Niestety oduczenie się takiego nawyku jest trudne i wszystko inne wydaje się nieergonomiczne. Ja opracowałam sobie swój sposób, który bardzo mi pasuję i chciałam się nim z wszystkimi podzielić.

A teraz obiecane biżu, nadal tkwie w kamieniach:






PS. Kamizelkę skończyłam - muszę tylko dobrać odpowiednie guziki i będę mogła ją Wam zaprezentować.

sobota, 7 kwietnia 2012

53. Czy naprawdę jestem heretyczką ? :)

Witam po dłuższej przerwie,
a spowodowanej chyba przesileniem wiosennym. Pomimo słoneczka i pierwszych zielonych pączków na drzewach, zamiast ogromnej energii, odczuwałam jedynie wielkie zmęczenie, narobiło mi się w związku z tym mnóstwo zaległości i w czytaniu waszych blogów i pisaniu swoich. Ale mam nadzieję je wszystkie szybko nadrobić.

Dzisiejszy post chciałabym w całości poświęcić teorii dziergania i trochę opowiedzieć Wam o tym jak ja to robię. Dziergam od dzieciństwa. Nauczyła mnie tej sztuki moja mama i jak większość osób w Polsce dziergam metodą nazywaną na necie rosyjską lub heretycką. Choć nazwy te mocno funkcjonują w sieci to są nieprawidłowe i używane błędnie. Uwaga - prawidłowo ta metoda nazywa się szwajcarską, więc tak naprawdę heretyczką nie jestem, a jedynie szwajcarką :)
Są jeszcze dwie inne metody prowadzenia nitki - angielska i francuska, ale kompletnie ich nie znam, więc  poniżej skupię się już tylko na szwajcarskiej.

*

Wiem, że wiele osób (do niedawna zaliczałam się do tej grupy) trzymających w ten sposób druty, wykonując oczka prawe i lewe uzyskuje de facto oczka prawe przekręcone i lewe przekręcone. Wynika to ze złego sposobu przerabiania oczka względem jego ułożenia na drucie.

*

Na zdjęciu powyżej widać prawidłowe oczko prawe i lewe. Patrząc na nie na pewno dostrzegacie, że oczko to taka odwrócona literka U. Dla nas interesujące są jej dwa ramiona - prawy i lewy. W zależności jak leży oczko na drucie, którym bokiem (ramieniem) skierowane jest do nas, wybieramy odpowiedni sposób przerabiania oczka.

W metodzie szwajcarskiej oczko skierowane jest do nas zawsze prawym bokiem, tak jest oczywiście prawidłowo, tylko by splot wychodził równo należy przy oczku prawym, drutem minąć prawy bok oczka i wbić się w środek za nim, nazywa się to oczko prawe od przodu (zdjęcie poniżej).
*

Natomiast przy lewym jak to widać poniżej wkłuwamy się jakby od tyłu prawego boku.

*

Patrząc z  perspektywy czasu, teraz już wiem, dlaczego popełniałam błędy. Podejrzewam, że powyższa teoria była w praktyce za trudna dla dziesięcioletniej dziewczynki, którą byłam jak zaczynałam dziergać. Było to trochę skomplikowane, poza tym nie byłam jeszcze tak sprawna manualnie w tym kierunku i  tak naprawdę przerabiałam oczka " na skróty" - rzeczywiście przy oczku prawym wbijałam drut w środek, ale robiłam to przed prawym bokiem i stąd moje oczko się przekręcało. Robiąc w dzieciństwie po swojemu - nabrałam nawyków, których później nie potrafiłam wyplewić, w myśl przysłowia "czym skorupka za młodu nasiąknie.... :) "

Uświadomiłam to sobie dopiero dzięki szerokiej dyskusji, która rozgorzała na ten temat na wielu blogach i powolutku zmieniałam stare nawyki. Nie wróciłam jednak do metody przerabiania oczek w sposób pokazany powyżej. Wykonywane przy tym ruchy drutem, wydały mi się nienaturalne, w skrócie mówiąc nie leżały mi i wymyśliłam inny sposób nabierania oczek, moim zdaniem bardziej ergonomiczny.

W mojej metodzie oczka skierowane są do mnie zawsze lewym bokiem, widać to na zdjęciu poniżej.



Oczko prawe (zdjęcie powyżej) robię następująco, wbijam drut w środek mijając prawy bok oczka, tak jak to jest w metodzie szwajcarskiej, tyle że przez to, że moje oczka są ustawione do mnie lewym bokiem, jest to naturalny ruch. Naprawdę szybko nabiera się wprawy. A to dlaczego moje oczka układają się na drucie lewym bokiem wynika już nie z wbicia druta w oczko, ale ze sposobu przeciągnięcia go przez to oczko. Ja nawijam nitkę tak jakby od spodu i wtedy przeciągam.



Natomiast oczko lewe jak widać powyżej, wbijam od tyłu i tak jak się nitka układa przeciągam ją przez oczko.
Jak widzicie trochę zmodernizowałam sposób wbijania drutu i nabierania nitki i na całe szczęście nie musiałam uczyć się prowadzenia nitki po angielsku by osiągnąć perfekcyjny splot, nadal nitkę prowadzę po szwajcarsku (czyli heretycku, rosyjsku :) ) ale oczka przerabiam już po swojemu :). Może brzmi to skomplikowanie, na pewno nie można tego czytać na sucho, jedynie z drutami w rękach, ale naprawdę nie jest to trudne i jak nabierze się wprawy dzierganie idzie równie szybko jak dawniej.


Teraz kolejny temat czyli polska robótkowa terminologia. Ja osobiście całe życie używałam polskich nazw. W latach 80 kiedy zaczynałam swoją przygodę z robótkami, było wiele polskich książek, bogatych w treść i moją ulubioną z tamtego okresu jest "1000... splotów na drutach i szydełkiem" - Grażyny Kowalskiej-Jarosz i Krystyny Kleemann-Krasuskiej. Pamiętam jak z namiętnością wykonywałam próbki różnych zamieszczonych tam wzorów. Mam ją do dzisiaj, została wydana w 1988 roku i jest wielką kopalnią wiedzy. Są w niej opisane graficznie różne ściegi.
Do tej pory posiadam też folder "ABC Dziewiarstwa" Elżbiety Banasiak i Wiesławy Piątek, który był dodatkiem do "Przyjaciółki", niestety nie wiem z którego roku, ale po zdjęciach i modelach można przepuszczać, że wydany został w podobnym okresie jak wymieniona powyżej pozycja.
Ze starych pozycji pozostała mi jeszcze książka z 1984 roku pt: "Dzianina z resztek włóczki" Ewy Gorzelany i Wiollety Piwońskiej. Jest rewelacyjna - zawiera kompendium wiedzy o farbowaniu włóczki, formach dziewiarskich, zdejmowaniu miary itp.
To moja osobista biblioteczka ale podejrzewam, że jest więcej książek, czasopism itp o tej tematyce z tamtego okresu, a może i wcześniej.
Po 89 roku polski rynek zalały czasopisma zagraniczne w większości niemieckie z marnymi projektami i tłumaczeniem, typu Mała Diana, Sandra itd. a wraz z tym w księgarniach zaczęły pojawiać się książki/poradniki będące przedrukami zagranicznych książek, wg mnie w większości wydrukowane po to by nabijać wydawnictwom kasę, z marną treścią, ich jedyną zaletą był dobry papier i kolorowe, wyraźne fotografie.
A potem nastała era internetu :) obfita w kursy, wzory, fantastyczne robótkowe blogi. Wtedy odkryłam ravely i dowiedziałam się o tym, że można robić sweter na okrągło od góry i wielu innych rzeczy. Nie mam czasu by zająć się sprawdzaniem czy funkcjonowało to również w polskiej rzeczywistości, nie mam też czasu by szukać polskich odpowiedników angielskich dziewiarskich słówek, bo wiem, że wiele osób stworzyło takie angielsko - polskie słowniki, mozna je znaleźć w sieci. Chcę tylko powiedzieć, że robótkowa teoria po polsku nie jest wcale uboga i to dobre źródło by z niego czerpać. Uważam jedynie, że nie należy się ograniczać i jeżeli można się czegoś nowego nauczyć z anglojęzycznych pozycji, to grzech było by tego nie zrobić. Jedyne z czym muszę się zgodzić z uczestniczkami tej blogowej dyskusji, że brakuje rodzimej współczesnej literatury na poziomie.


Chyba trochę przynudziłam z tą teorią, więc na koniec trochę praktyki i migawki mojej kamizelki, którą dziergam już od połowy stycznia, na usprawiedliwienie mojego ślimaczego tempa napiszę tylko, że w tym samym czasie pracowałam nad innymi rzeczami, o czym wkrótce napiszę na moim drugim blogu. Zdjęcia poniżej zrobiłam w połowie marca (od tego czasu zbieram się z tym postem :) na bank przesilenie wiosenne :) ), więc na dzień dzisiejszy jest zdecydowanie więcej dzianiny, kamizelka jest prawie na ukończeniu.






Na samiusieńki koniec chciałam podziękować Malenie z blogu Łapkami za przyznanie mi wyróżnienia. Dzięki serdecznie i przepraszam Malena, że dopiero teraz o tym piszę ale tak j.w zwalam to na karb zmęczenia wiosennego.


* Zdjęcia pochodzą z wymienionych powyżej książek.

poniedziałek, 20 lutego 2012

52. Czapka dla mamy skończona

Czapka skończona już trochę dni wstecz, ale prezentuję ją dopiero dziś. 
Robota była prosta, więc i czapka nie należy do tych mocno skomplikowanych. Najpierw ściągacz, potem warkocze a na koniec oczka lewe, wszystko robione na okrągło na drutach KP nr 6. Włóczka, z której jest zrobiona czapka, to włóczka z odzysku, nie wiem dokładnie jaki to rodzaj chodź podejrzewam że to akryl. Była trochę dziwna w robocie, mało elastyczna i ile bym nie nabrała oczek cały czas robiła się luźna na dole, więc skończyło się na wszyciu takiej cienkiej gumki. Podczas końcowego etapu żałowałam, że nie mam drutów skarpetkowych w tym rozmiarze. No cóż szykują się kolejne zakupy :)


Wytwory: Mario będę się starała opisywać moje wrażenia drutowe, podczas pracy nad czapą korzystałam z nich, ale trochę mi przeszkadzały, ogólnie jestem przyzwyczajona do agrafki.
Nutinko: Cieszę się, że włóczka przypadła Ci do gustu, na pewno wyczarujesz z niej coś fajnego. Ja z tych drutów warkoczowych korzystałam pierwszy raz, więc na pewno muszę się jeszcze przyzwyczaić. Zawsze robiłam warkocze za pomocą agrafki.
Jenouvelle: Dziękuję za zaproszenie. Mam takie zaległości w odwiedzinach blogowych ale mam nadzieję, że jeszcze zdążę się do Ciebie zapisać.

sobota, 11 lutego 2012

51. Nagrody w moim Candy wysłane

Parę dni temu wysłałam cukierasy do zwyciężczyń . Mam nadzieję że wkrótce dotrą i będą dobrze służyć nowym właścicielkom.


Wytwory: Mario ja jestem bardzo zadowolona z drutów KP, są świetne. Choć mam je krótko mogę je z czystym sumieniem polecić. Natomiast te krzywe do warkoczy wypróbowałam i trochę muszę powiedzieć było mi z nimi nie wygodnie, może brak wprawy - nie wiem.

wtorek, 7 lutego 2012

50. Mały przerywnik

Obiecywałam sobie by nic nowego nie zaczynać, ale jestem kiepska w postanowieniach. W weekend się złamałam. Moja mama kupiła w second hand'zie włóczkę, w ilości idealnej na czapkę. Pokazała, spytała o radę, co o tej włóczce myślę, jak zrobić najlepiej czapkę, jakie druty wybrać itd Urosłam :)  bo w końcu to mama uczyła mnie robić na drutach, a teraz się mnie radzi w tej kwestii. Zrobiłam jedyną słuszną rzecz - mówię mamie "Co będziesz się męczyć, ja ostatnio nabyłam super mercedesy i z przyjemnością ją dla Ciebie zrobię " :) No i wzięłam wszystko w swoje ręce :)



Pimposhko: Robi mi się na nich wspaniale, jestem nimi zauroczona. A od dołu robię dlatego,  że mam za mało włóczki i planuję zrobić taką mocno wyciętą w dekolcie i rękawach kamizelkę, jak mi wyjdzie nie wiem, bo wszystko będzie wielką improwizacją.
Lacrimo: Robię od dołu dlatego, ponieważ mam za mało włóczki i planuję zrobić taką mocno wyciętą w dekolcie i rękawach kamizelkę, jak mi wyjdzie nie wiem, bo wszystko będzie wielką improwizacją.
Jolajko: Ja mam tylko jeden projekt od góry za sobą i jest to komin dla mojej małej. Całe życie robiłam w kawałkach od dołu i zszywałam - człowiek się ciągle uczy :)
Olgaolivia35, АнастасияЮлия: Как-то я выучил русский язык, но я не помню. Хорошо, что это Google Translator:). Я надеюсь, что объясняется достаточно хорошо. Благодарим Вас за посещение девушки, приятно смотреть, что вы хотите здесь. твое
Inga, Regina: Köszönjük, hogy meglátogatta. Én a Google fordító, remélem, hogy fordítja is:)